Kara śmierdzi?

Magda Hartman, publicystka portalu Pardon.pl pisze w artykule “Kara śmierci: zabijanie niewinnych w majestacie prawa?” o tym jak  to dobrze, że znosi się na świecie wykonywanie ostatecznego rozwiązania pewnej kwestii…

Obrazkiem do dyskusji ma być przypadek Byrona Halseya, którego tylko dzięki jednemu głosowi sędziego przysięgłego sprzeciwiającemu się zabiciu tego, jak okazało się - niewinnego człowieka - skazano na dożywocie za zgwałcenie i zamordowanie dwójki dzieci, zamiast usmażyć go od razu na krześle. Pół roku temu okazało się, że faktycznym sprawcą tych przestępstw był sąsiad Hasleya.
Hartman, jak na prawdziwą kretynkę przystało, pisze w Pardonie:

“Wprowadzenie na szeroką skalę testów DNA coraz częściej przekonuje wątpiących, że państwo nie może igrać z ludzkim życiem. Moralność “lepiej zabić stu niewinnych, niż wypuścić jednego winnego” przemawia już tylko do nielicznych. Zwłaszcza gdy jesteśmy w stanie ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że ktoś jest niewinny - ale czasami dopiero po latach. Kwestia potencjalnej niewinności pozostaje więc otwarta, nawet po wyroku skazującym. “

“Zwłaszcza gdy jesteśmy w stanie ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że ktoś jest niewinny - ale czasami dopiero po latach” - czy to znaczy że bardziej logiczne jest zakazywanie KŚ teraz, kiedy mamy techniczne możliwości określenia kto jest tak naprawdę winny? A może lepiej byłoby pomyśleć i dojść do wniosku, że obecny stan rzeczy pozwala potępić wykonywanie KŚ w przeszłości; wtedy, gdy pewności nie można było mieć? Z wyjątkiem złapania na gorącym uczynku, bowiem pakowanie schwytanego z dymiącą spluwą bandyty na 50 lat za kratki jest raczej idiotyzmem; no chyba, że ktoś nie wie, że w naszej kulturze chwytanie, po czym długotrwałe hodowanie i dokarmianie jakiejś istoty zwykle odnosi się do królików i dzikich świń.

Niestety, bycie idiotą zobowiązuje do stwierdzenia że “zwolennicy kary śmierci wciąż twierdzą, że domagają się jedynie sprawiedliwości, ale tak naprawdę chodzi przecież o zemstę: o życie za życie.” Bo przecież siedzenie 40 lat w więzieniu na dożywociu jest bardzo tanie, nieprawdaż? No, a każda rodzina zabitego lubi fundować mordercy żarcie i dach nad głową.
Mamy wszak zapisane w Traktacie Jewropejskim że każdy człowiek ma prawo do życia… Ale nikt nie zauważa, że skoro ktoś zabija, to znaczy że dobrowolnie rezygnuje za kogoś z tego prawa; a zatem takie prawo nie należy się jemu samemu.
A może jeszcze lepiej - wypuśćmy przestępcę! Będzie i czyste sumienie i tania alternatywa. No i mniej drących się bachorów pod oknem, bo przecież zimne nie krzyczy… Hie hie!

Autorkokretynka kończy swój wywód słowami: “Niewinnie powieszonego nie da się przeprosić.”.
Faktycznie, niewinnie skazanego za pedofilię i morderstwo i przez dwadzieścia cwelonego człowieka można przeprosić. Tylko jak to zrobić, żeby nie urazić jego nowonabytej Gay Pride?

There are no comments on this post

Leave a Reply